Aktualnie masz w koszyku 0 szt. za łącznie 0,00 zł
Serie wydawnicze Projekt: Kobiece Inspiracje
Panel użytkownika
Zapomniane hasło? KLIKNIJ
Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ!
Najczęściej kupowane
Warsztaty literackie Konsultacje poetyckie Wydarzenia Konkursy
Chcesz otrzymywać informacje na temat nowości w naszym sklepie?

Dodaj się do newslettera już teraz!

recenzja

Trzymam w ręku tomik poezji Edwarda Stachury „Życie to nie teatr ( wiersze i piosenki), wydany przez Spółdzielnię Wydawniczą „Anagram” w 65. rocznicę urodzin Poety i nie wiem jak zacząć. Bo czyż w takim momencie można pisać o swojej obojętności, a nawet wrogości do naciskającej na mnie z różnych stron mody na Stachurę, która mnie nie opuszczała od jedenastego roku życia i być obiektywnym? Spotykamy w swoim życiu poezję, o której nie potrafimy pisać, mimo że nasi najbliżsi przyjaciele zachwycają się nią i w listach do nas podpisują się Sted. Jednak i do mnie zapukała, i weszła. Mimo mojej niechęci poczuła się jak u siebie w domu i zagościła na stałe. A było to tak.

Pewnego razu, kiedy nie ja pierwszy i nie ostatni poczułem się bardzo samotny, gdyż odszedł ode mnie ktoś bardzo bliski, przez przypadek otworzyłem tomik i znalazłem ten fragment: „ To było tak, jak zaćmienie słońca/ w sercu/ Przestała naraz widzieć mnie/ To było tak, jak trzęsienie ziemi w Peru/ Przestała naraz widzieć mnie/ To było tak,/ Jak o latarnię morską/ Rozbija się wędrowny ptak” ( Tango triste).

Po tym odkryciu uświadomiłem sobie, że piosenki Edwarda Stachury działają na mnie bardzo kojąco, są taką poetycką terapią na smutki i złe chwile. Z jednej strony było to coś pocieszającego, iż nie jestem sam w swoim bólu, i że znam kogoś, kto czuł podobnie jak ja. W piosenkach Steda można znaleźć można wiele fragmentów mówiących o cierpieniu, ale nie znajdziemy tutaj rozdzielania szat, histerycznego płaczu i krzyku pod niebiosa. Wszystko jest ciche, stonowane, delikatne, mające w sobie coś z franciszkańskiej pokory. Także nie odnajdziemy roześmianego, wprost rozwrzeszczanego optymizmu, gdyż również i to bliższe jest subtelnemu muśnięciu dłoni pocieszenia na ramieniu, niemającemu nic wspólnego z wiwatującym tłumem, co wprost oszalał z radości.

Bardzo trudno przejść obok melodyjności tej poezji, gdzie wiersze, mimo że w pierwotnym zamierzeniu nie miały być piosenkami, stają się niezapomnianymi pieśniami, które z wielką przyjemnością nuci się wieczorem, patrząc na świecące gwiazdy. I czyż Odys po wysłuchaniu śpiewu syren, nie stwierdziłby, że ten sam śpiew słyszy przy słuchaniu wiersza „ Noc albo oczekiwanie na śniadanie” (…) Dlatego musimy, zanurzając się w ogrodach pozostawionej nam twórczości Stachury: „liście zrywać kolejno/ jakby godziny istnienia/ Chodzić od drzewa do drzewa/ od bólu i znowu do bólu/ cichutko krokiem cierpienia/ by wiatru nie zbudzić ze snu” ( Jesień) – ponieważ to jest całe nasze życie.

 

Robert Czop

Wydawnictwo Anagram   •   Wszelkie prawa zastrzeżone
powered by mtSHOP   •    Projektowanie stron   •    Pozycjonowanie